agurki blog

Twój nowy blog

Kocham Cię:(

Kubusiu skarbie mój dlaczego?

Byłeś całą moją radością, całym szczęściem… nie mogę uwierzyć, że to już rok.

Pogoda za oknem jest taka sama… Wszystko wydaje się być takie jak rok temu.

Miał być torcik z jedną świeczką… tyle razy zastanawiałam się jak będzie wyglądał ten dzień, zanim jeszcze odszedłeś. Nigdy nie pomyślałam o takiej wersji. 

10 MIESIĘCY BEZ CIEBIE:(((

Smutno mi jak myślę, jak wiele byś już umiał…

8 MIESIĘCY…
Na pewno już byś raczkował radośnie po domu:( Smutek jest cały czas ten sam… i żal…


6 MIESIĘCY…

05.08.2011… Cały czas mocno pamiętam i kocham. Chciałabym móc sobie Ciebie wyobrazić… nie umiem, nikt mi Ciebie nie pokazał:(  [*]


5 MIESIĘCY

05.07.2011 minęło 5 miesięcy. Czas tak szybko leci… a brakuje mi Ciebie coraz bardziej
[*]



Wierzę… wierzę w Twoją krainę! – krainę Aniołków.

Wierzę, że jak jest mi smutno – wysyłasz promyk słońca,
Wierzę, że jak płaczę – wysyłasz nadzieję,
Wierzę, że jak tęsknię – uspokajasz, bo wiesz, że kiedyś się spotkamy,
Wiem, że jak marzę – dzięki Tobię marzę o szczęściu,
Wiem, że jesteś blisko,
Wiem, że nad nami czuwasz,
Mam nadzieję, że jesteś taki, jak sobie Ciebie wyobrażam,
Mam nadzieję, że słyszysz, to co mówię,
Cynamonowy Aniołku – wierzę w Twoją krainę…

Nie miałam siły napisać wczoraj… a wczoraj skończyłbyś 4 miesiące, to tak dużo i tak mało[*]

[*] [*] [*] [*]

Ile jeszcze tych świąt? Dla jednych przepełnionych szczęściem i miłością, dla drugich rozdrapujących rany…?? Bo już nigdy dzień matki i dzień dziecka nie będzie taki jak planowałam… nigdy. Nawet jak kiedyś usmiechnie się szczęście, to pamięć nie pozwoli na totalne oddanie się świętowaniu. Boli, tylko co boli? Co ja właściwie czuje? Miłość z rozpaczą, spokój z niepokojem, nadzieja na szczęście z wielką dawką strachu… to tylko w skrócie. To nie cukier i miód, mogę porównać to do… cukru z solą, może w niewielkiej mierze odda to, co właśnie czuję. Jakbym chciała się rozpędzić, a ktoś wciskał nieustannie hamulec, jakbym próbowała zbudować wierzę z klocków a ktoś niszczył ją od samego dołu…, jakby ktoś podczas próby uśmiechu kłół szpilką w czoło…KIM JESTEŚ KTOSIU????

Bo gdyby KTOŚ postanowił inaczej, może zamiast kolorowego wiatraczka koło grobu, mogłabym kupować grzechotki… 

Witam wszystkie mamusie Aniołków… Mamusie i niemamusie… tatusiów…

17 Lipca 2010… sobota… II kreski na teście – Oszalałam z radości… tylko na 34 tygodnie :(

Nazywam się Agnieszka, mam 23 lata. Mojego Aniołka urodziłam 5 lutego,nic nie wskazywało na to że będzie to najsmutniejszy dzień w moim życiu.

To był 34 tydzień ciąży, obudziłam się rano i jak zwykle zaczęłamdzień, była sobota to pozwoliłam sobie dłużej pospać. Zdziwiło mnie żemój Aniołek tak długo śpi, jeszcze wczoraj kopał mnie na dobranoc…

Pozbierałam się w południe, poczułam jakiś drobny ruch ( albo tak misię wydawało ) i się uspokoiłam.. Kubuś miał czasem takie spokojniejszedni więc nie było dla mnie to nic niepokojącego. Jakiś czas później zacząłboleć mnie brzuszek…nie mocno, tak „normalnie” wiedziałam ze coś jest nie tak i szybko znarzeczonym pojechaliśmy do szpitala, jak sądziliśmy – uspokoić mojeobawy

Maleństwo nie ruszało się, położna przez 5 minut szukała tętna – nic…wzięli mnie szybko na USG, ja już wiedziałam, patrzyłam na USG, widziałam jego kształt… nie ruszał się..błagałam w myślach, żeby poruszył nóżką, rączką, ale nawet nie pulsowało ukochane serduszko! Utwierdziły mnie jeszcze słowa lekarza „Proszę Pani – to dziecko nie żyje”, słowa wypowiedziane tak..po prostu, bez przemyślenia, sucho – informacyjnie. Byłam całkiem sama. Wiedziałam, że gdzieś na korytarzu czeka B, w nadziei, że wszystko jest dobrze, wiedziałam, że są rodzice, ale nie chciałam pokazać im się na oczy. Bałam się, że jak zejdę na dół powiedzą, że już mnie nie kochają, a B. odwróci się i zostawi na zawsze… Dlaczego? – „Całkowiteodklejenie łożyska”, reszty pytań nie pamiętam, byłam zła na siebie, a jednocześnie otępiała. Nie dotarło to do mnie, to jakiś zły sen!przecież jeszcze wczoraj wszystko było w porządku, czułąm jego żwawe ruchy, cieszyłam się..kupowałam ubranka. Przecież nic się nie stało.Nic nie poczułam! Jakbym coś poczuła od razu bym była w szpitalu…Resztę pamiętam tylko jak przez mgłę, jakby momentalnie zaczęłam krwawić, zrobiło mi się gorąco i czułam jak osuwam się w dół. Na sali momentalnie pełna narkoza i cesarka. Krzyczałam że nie chcę żyć… bo po co, dla kogo miałam żyć jak Kubusia już niebyło!!!?? Po co miałam żyć, jak nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego dalej?

Aniołek był zdrowy, nie wiadomo dlaczego łożysko się odkleiło, odlekarzy usłyszeliśmy tylko „Tak czasem się po prostu dzieje… to przypadek jeden na milion”, dlaczego my???? Tak o siebie dbałam i Bógzabrał mi dzieciątko, moje jedyne upragnione i tak długo wyczekiwane. Pochowaliśmy Kubusia tydzień później, nigdy go nie widziałam, nie miałam takiej możliwości…Nie miałam? Dlaczego????Nie pożegnałam się z nim, z tego powodu tak mi źle…….

Zawsze sądziłam że złe rzeczy mnie nie dotyczą, że dzieją się tylko „statystycznym przypadkom”, ludziom obok.
płaczę… dalej nie wiem czy damsobie radę, cały czas boli mnie ta pustka w sercu, jakby ktoś je wyrwał!!!

Jedyną nadzieją jaka trzyma mnie teraz przy życiu i nadaje mu malutkisens to nadzieja że zostanę jeszcze mamą, jak tylko będę mogła . Ta myśl trzyma mnie na nogach, a jak zniknie to upadnę…na zawsze:(

„Nie płacz kochana Mamo Ja patrzę na Ciebie co rano.

Jak tylko oczka otworzę I skrzydła anielskie rozłożę
To zaraz lecę do Ciebie Pomimo, że jestem tu- w Niebie.
Lecę, by Ciebie utulić, Do serca mego przytulić
Głaskać Twe włosy rozwiane I skleić serce złamane.
I znajdziesz mnie w listku na drzewie I wiatru ciepłym powiewie
I w jasnym słońca promieniu I w ptaku co siadł na ramieniu.
W Tatrach i szumie morza W tęczy łuku, barwnym jak zorza
W tatusia czułym uścisku Bo jestem tak bardzo blisko…
I śpiewam Ci liści szelestem I kocham – przy Tobie jestem
W zachodzie i wschodzie Słońca Ja będę z Tobą do końca…”

Dla Kubusia[*]

05.05.2011



Kochany Syneczku,







dziś mijają 3 miesiące od kiedy nas zostawiłeś… wybacz mi Skarbie łzy, ale nie jestem w stanie ich opanować, to smutek połączony z miłością jaką Cię darzyłam i darzę… niedawno pierwszy raz widziałam jak Twój tatuś płakał, chciał być dla nas silny, wesprzeć mnie i nie dał rady. On też Cię mocno kocha i będzie zawsze pamiętał.



W Twoim pokoiku, który mogłeś oglądać tylko przez mój brzuszek wisi śliczne zdjęcie z USG. Mam żal do Boga…że wziął Cię do siebie!!! Z drugiej strony dziękuję mu, że wybrał mnie, żebym dała mu Aniołka.. sama nie wiem Kochany Synku, wierze, że teraz się uśmiechasz, że gdzieś tam jesteś.







Dlaczego kochany Kubusiu nie ma Cię teraz z rodzicami? 



Gdzie teraz jesteś?



Są z Tobą inne Aniołki?

























26.05.2011 – Dzień Mamy…







Nadszedł… wyczekiwanie? Planowałam ten dzień, mój pierwszy dzień mamy, nie miał tak wyglądać!!!!!Za jakieś dwa lata mógłbyś nabazgrać dla mamusi laurkę… Dziś miałbyś prawie 4 miesiące, pewnie śmiałbyś się już głośno… teraz pewnie śmiejesz się z innymi Aniołkami – po mamusi – bo mamusia już się nie umie głośno śmiać…

Jak mogę poczuć Twoją obecność? Czy kiedyś będę myślała o swoim Aniołku ze szczerym uśmiechem na ustach? Pewnie Ci przykro, że tyle płaczę…ale nie wiem czy jesteś szczęśliwy, nie wiem którędy puścić natłok myśli… to nasz dzień Kubusiu[*]





Dla Kubusia[*] 05.02.2011


  • RSS